Kwon Mawashii Goon (śp.)

nadzieja karakhańskiego klasztoru

Description:

Karta postaci

Kopia dla MP

Personality: I place no stock in wealthy or well-mannered folk. Money and manners won’t save you from a hungry owlbear.

Personality: Since I left home I move from place to place, never staying anywhere long and leaving nothing behind.

Ideal: The goal of a life of study is the betterment of oneself.

Bond: Someone I loved died because of a mistake I made. That will never happen again.

Bond: My family and clan are the most important things in my life, even when they are far from me.

Flaw: Most people scream and run when they see a demon. I stop and take notes on its anatomy.

Bio:

Jesteś nadzieją swojej rodziny – opisz zadanie, którego wykonanie może wpłynąć na losy wielu krewnych.

Wioska, w której mieszkał Mawashi znajdowała się w wysokich górach królestwa Karak, skryta przed wzrokiem ciekawskich. Nawet lokalny władca nie zdawał sobie sprawy z obecności klanu Kwon, który zachowywał tradycje starożytnej Drogi Cienia. Wszystko to działo się za sprawą potężnej magii, którą założyciel klanu przelał w magiczny artefakt. Przedmiot ten, umieszczony był w świątyni, usytuowanej w najwyższym punkcie osady. Tam jego potężna moc ukrywała wioskę magiczną kopułą w taki sposób, że osadę można było dostrzec praktycznie dopiero krocząc między domostwami. Jednak moc amuletu słabnie i obecny mistrz klanu, opiekujący się świątynią wyczuwa, że niedługo istnienie osady może wkrótce pierwszy raz od wieków wyjść na jaw. Kto wie, co wtedy postanowi zrobić z nielicznymi mieszkańcami władca królestwa?

W celu podtrzymania bariery, mistrz klanu Kwon wysłał w świat swoim najlepszych adeptów. Muszą oni mierzyć się z nieznanym im dotąd światem nienawiści, chciwości, krwawych konfliktów i innych niebezpieczeństw. Ich celem jest znalezienie odpowiednio potężnego artefaktu, który mógłby zastąpić amulet założyciela i znów ukryć wioskę na kolejne milenia…

Jednymi z wysłanych byli bracia Goon: uczony Mawashi oraz adept miecza Rang.

Za jaki ciężki grzech musiałeś odpokutować w przeszłości i jakim aktem skruchy odkupiłeś swoje winy?

Bracia odwiedzili wiele bibliotek, w których znaleźli liczne przekazy o dawno zaginionym mieczu, który miał rzekomo posiadać moc zdolną przeciąć granicę planu materialnego. To była moc magiczna jakiej szukali. Mawashi spędził kilka lat na studiowaniu manuskryptów, aż wreszcie odkrył miejsce ukrycia broni. Były to ruiny starożytnego miasta, położone głęboko pod ziemią. Po wielu trudach bracia dotarli na miejsce, jednak nie potrafili znaleźć sposobu by otworzyć komnatę, która powinna zawierać miecz. Korytarz, którym dostali się tak głęboko zawalił się, więc nie mieli również możliwości powrotu. Mawashi przy świetle dopalających się pochodni studiował swoje notatki, aż w końcu wpadł na rozwiązanie. Uważał, że osoba chcąca posiąść miecz, musi złożyć ofiarę. Na szczęście nie wymagało to zabijania nikogo. Oboje zgodzili się, że dzierżyć go powinien Rang, jako że był on mistrzem fechtunku. Przeciął on skórę na dłoni i upuścił kilka kropel krwi na piedestał przed drzwiami komnaty. Magiczne wiatry zawirowały w powietrzu, drzwi się otwarły, a przed nimi ukazał się kamienny ołtarz z wbitym weń mieczem. Zanim Mawashi zdążył ostrzec brata, by poczekał aż on przestudiuje otoczenie, Rang zacisnął krwawiącą dłoń na rękojeści miecza. Tak jak Mawashi podejrzewał, miecz był przeklęty i zawładnął bratem mnicha. Po długiej i wycieńczającej walce Mawashi zabił Ranga. Z największym w życiu bólem w sercu, ułożył brata na kamiennym ołtarzu, zamknął ponownie drzwi i kopnął znienawidzoną broń w przepaść. Przy pomocy liny udało mu się wydostać przez szczelinę w suficie do wyższych kondygnacji podziemi, skąd czekała go krótka droga na powierzchnię. Po tym doświadczeniu Mawashi spędził kolejne lata na medytacji. Próbując desperacko porozumieć się z duchem brata, udało mu się osiągnąć stan, w którym udało mu się go ujrzeć, jednak nie był w stanie się z nim porozumieć. Codziennie zauważał kolejne dusze zmarłych, co stało się jego pokutą. Postanowił dalej kontynuować swoje zadanie samotnie…

Opisz karczmę, w której możesz liczyć na darmowe piwo.

Podróżując już samotnie, Mawashi zahaczył o karczmę zwaną “Pod Szlachetnym Wilkiem”. Był to prosty budynek z kamienia i drewna z pięknym, zadbanym ogrodem. Wchodząc oczom ukazywał się wysłużony drewniany kontuar, za którym przesiadywał pykający fajkę, starszy człowiek. Był on właścicielem karczmy – łysy, ale z obfitym wąsem, emerytowany żołnierz. Za nim znajdowały się także zamknięte drzwi, zapewne miejsce gdzie on sam mieszkał. Na prawo do kontuaru był największy stół w karczmie, a wokoło niego wysokie dębowe krzesła. Na prawo do niego znajdowało się palenisko, a nad paleniskiem wisiała dumnie wyglądająca głowa jelenia z ogromnym porożem. Na przyległej ścianie wisiała też tarcza o dziwnym kształcie i z symbolem młota, a pod nią stała komoda z dużą ilością ustawionych na niej ozdób. Zaraz obok były także schody prowadzące na piętro, a pod nimi komórka. Na lewo za drzwiami wejściowymi znajdowało się kilka stołów i drewniane ławy, gdzie często przesiadywali okoliczni chłopi. Za nimi było wielkie okno z widokiem na kwitnący ogród, który pielęgnowały córka i wnuczka karczmarza. Na tej dwójce wzrok mnicha zatrzymał się, ale na krótko, gdyż jego umysł szybko powrócił do myśli o jego ważnym zadaniu.

Mawashi zdecydował się na nocleg w karczmie. W nocy ze snu wyrwała go głośna rozmowa za oknem. Kilku ludzi o dość tęgiej budowie rozmawiała z właścicielem. Można było się domyślić, że przyszli po haracz i to nie mały. Bardzo często pojawiały się także pogróżki o spaleniu karczmy. Koniec końców karczmarz zapłacił dużą sumę pieniędzy, a rabusie obiecali wrócić po resztę. Gdy ich postacie znikały powoli we mgle, rozświetlając otoczenie słabym światłem latarni, którą nieśli ze sobą, Mawashi wydostał się przez okno i podążył za nieznajomymi. Droga wydawała się niemiłosiernie długa, ale jak na mistrza Drogi Cienia przystało, mnich pozostał niezauważony. Bandyci dotarli do dużego domostwa i zniknęli za drzwiami. Jak mnich zauważył, pogróżki o paleniu nie były całkiem bezpodstawne, ponieważ znalazł w szopie obok wóz z glinianymi naczyniami pełnymi oliwy.

Gdy ze środka przestały dobiegać hałasy, Mawashi wślizgnął się do środka, znalazł pieniądze karczmarza (z nadwyżką) i zabrał je z powrotem do “Szlachetnego Wilka”. O świcie oddał je karczmarzowi, który wściekły wygonił mnicha, pewny, że rabusie przyjdą się zemścić. Mawashi postanowił zaczekać w okolicy. Wdrapał się na wysokie drzewo gdzie czekał aż do wieczora. I bandyci faktycznie przyszli, już w większej liczbie, z wozem i pochodniami. Mnich poprzedniej nocy ukradł jedno z naczyń z oliwą i zaplanował dokładnie całą akcję. Rzucił glinianym słojem w wóz, obezwładnił złodzieja idącego na samym końcu i rzucił jego pochodnią w wóz. Spłoszony koń począł tratować zaskoczonych bandytów. Mawashi wykorzystując moment zaskoczenia pokonał lub przegonił resztę spanikowanych rzezimieszków.

Gdy emerytowany żołnierz zobaczył, co zrobił mnich, ugościł go należycie. Mawashi zaprzyjaźnił się z rodziną karczmarza i pozostał przez parę tygodni w ich zajeździe, by móc im pomóc w razie powrotu bandytów. Mnichowi także taka sytuacja pasowała, gdyż mógł w spokoju i komfortowych warunkach oddać się swojej pracy w studiowaniu kolejnego manuskryptu, który zdobył w ostatniej odwiedzonej bibliotece.

Mawashi ostatecznie zawiał na pokład Królowej Hebanowego Wybrzeża, bo kogóż bardziej ciągnie do drogich i magicznych skarbów, jak nie piratów? Zrobił też tak dlatego, gdyż dowiedział się do jakiej części świata wybiera się kapitan Bellit. Wzmianki o Wyspie były nieliczne i skąpe w treść, jednak obiecywały moc, której poszukiwał. Jako że mnich nie przywiązywał dużej wartości do monet, jedynym sposobem na zapłatę za podróż z piratami bez zbędnych pytań było zapłacić magicznymi przedmiotami, które Mawashi znalazł w ciągu swoich podróży.

Kwon Mawashii Goon (śp.)

[D&D 5E / ACKS] Wieczni Wojownicy clutterbane_1 clutterbane_1